
- Twoje pojęcie zabawy to 10 km pod górę przez kamienie i korzenie, a następnie zjazd na sam dół.
- Bronisz się przed zarzutami skierowanymi przeciw twojemu rowerowi wcześniej, niż przeciw matce.
- Wykąpiesz się raczej ze swoim rowerem niż z dziewczyną.
- Mieszkanie masz nie posprzątane, w lodówce pusto, ale rower za 30 milionów.
- Sądzisz że święta to kolejna okazja by dostać jakieś akcesoria rowerowe.
- Nie chcesz kabrioletu, bo nie nadaje się do przewożenia roweru.
- Dostajesz zwrot pieniędzy z podatku, i pierwszą rzeczą o jakiej myślisz to zakup nowych części (zamiast na przykład oddać pożyczone pieniądze rodzicom).
- Twoja definicja doskonałego partnera - jeździ na rowerze.
- Ty i twój rower macie te same nawyki, a ty jeszcze się dziwisz że jesteś bez partnera.
- Nazywasz swoje zwierzę nazwą firmy rowerowej (mój kumpel nazwał psa Mavic).
- Mieszkasz w domu rodziców, jesz ich jedzenie, pożyczasz pieniądze, a wciąż stać cię na posiadanie 4 rowerów.
- Nie potrafisz zrozumieć pojęcia uroku spaceru w lesie.
- Gdy spotykasz w lesie niedźwiedzia, nie wiesz czy stanąć z przodu, czy z tyłu roweru.
- Poważnie rozważasz szybciej skończyć pracować, przy mniejszej emeryturze, mając na myśli więcej czasu na jazdę na rowerze.
- Lubisz obserwować brud spływający ze strumieniem prysznica po przejażdżce.
- Nigdy nie będziesz modelem, gdyż twoje nogi mają setki blizn, zadrapań i ran.
- Ktoś mówi "Och! To musiało boleć!" na widok twojej ostatniej rany, a ty odpowiadasz "Powinieneś to zobaczyć, było super... właśnie byłem na wąskiej dróżce, i...".
- Wybierasz miejsce zamieszkania na podstawie ilości dostępnych tras.
- Kiedy zaczynasz się z kimś spotykać, próbujesz wyobrazić sobie, jaki rower powinien kupić, żebyście mogli jeździć razem.
- Kiedy ktoś z kim chcesz się umówić twierdzi, że 2000 zł wydane na rower to o wiele za dużo, a ty rozważasz, czy się z nim nie umawiać, bo przecież i tak tego nie zrozumie!
- Myślisz że czerwona rama, niebieska kierownica i zielone opony są dopasowane kolorystycznie, lub że przynajmniej wyglądają super.
- Kiedy ktoś w pracy pyta o imię twojej miłości, mówisz "Cannondale".
- Kiedy spędzasz więcej czasu w internecie na stronach rowerowych niż ze zdjęciami panienek.
- Myślisz że świetne miejsce na randkę w ciemno to twoja ulubiona trasa.
- Wiesz, jak rozłożyć swój rower, ale nie masz pojęcia jak naprawić samochód.
- Myślisz, że obcisłe spodenki na innym facecie wyglądają świetnie.
- Myślisz, że mieć rower droższy od swojego samochodu jest OK.
- Twój najlepszy zegarek to monitor pracy serca.
- Wydajesz dwa razy więcej pieniędzy na samą ramę niż "normalni" ludzie na cały rower.
- Jeszcze raz - wydajesz więcej pieniędzy na widelec niż "normalni" na cały rower.
- Myślisz o usprawnieniach nowego widelca zanim jeszcze dotrze do ciebie w przesyłce. Poczta, szybciej! Chcę mój widelec!
- Masz więcej strojów rowerowych niż garniturów.
- Zbliżając się samochodem do czerwonego światła automatycznie robisz ten dziwny skręt stopą, by się wypiąć z SPD.
- Sądzisz że normalnym jest podziwiać muskuły w nogach innego faceta.
- Odwołujesz spacer rodzinny z powodu ulewy, ale pędzisz na trasę, bo wiesz, że nie będzie zatłoczona.
- Jadąc samochodem próbujesz przeskoczyć przeszkodę, zamiast, na przykład, przyhamować.
- Dbasz o każdy gram!
- Zestawiasz kolorystycznie bidon i koszulkę.
- Możesz mówić o Cr-Mo, Ti i Alu, jakby byli twoimi najlepszymi przyjaciółmi.
- Jedyne liczby, które znaczą dużo, to rozmiar twojej ramy, twoje maksymalne tętno i numer szosy do najlepszego szlaku.
- Nazywasz swój rower "rumakiem".
- Masz w pracy zdjęcie swojego roweru obok zdjęcia dziewczyny.
- Twoja dziewczyna mówi "Następnym razem, jak pójdziesz na rower - zostawiam cię", a ty odpowiadasz, że będziesz za nią tęsknił.
- Wracasz do domu usmarowany błotem, twoja dziewczyna mówi "Jesteś obrzydliwy!", a ty się wtedy uśmiechasz
- Opowiadasz ludziom w pracy o spektakularnych wypadkach na trasie, pokazujesz im blizny, a oni nazywają cię "szalonym".
- Chodzisz często do piwnicy oglądać swój rower i zastanawiasz się co możesz zrobić, choć działa perfekcyjnie.
- Skrzywdziłbyś raczej siebie niż swój rower.
- Twoje kolana i łokcie są pełne blizn z tras i uważasz je za punkt honoru.
- Błoto cię ekscytuje.
- Twoje głównie źródło białka to połknięte muchy.
- Zgubiłeś but SPD w jeziorze.
- Skasowałeś mechanika rowerowego krzycząc "To twoja wina!".
- Zeskoczyłeś z półtorametrowego progu z powodu zakładu o pieniądze i nie przyjąłeś ich.
- Liczysz sklepy rowerowe w miejscu, gdzie szef chce cię przenieść, zanim jeszcze zastanowisz się nad wynikająca z tego podwyżką.
- Za każdym razem gdy jesteś na spacerze, myślisz, jak byłoby wspaniale być tu raczej na rowerze.
- Sam widok twojego roweru sprawia, że się uśmiechasz.
- Znasz numer telefonu do swojego sklepu rowerowego, ale nie do matki.
- Twoim startowym WWW jest strona rowerowa.
- Ostatnie informacje o "impotencji i rowerze" wprawiają cię w śmiech, bo sam widok roweru cię podnieca.
- Twoja ulubiona wycieczka zaczyna się kawą, a kończy piwem.
- Nie zauważasz, że się ściemnia, do momentu, gdy nie wjedziesz w drzewo, którego nie widziałeś.
- Wiesz, że Supergo to nie stacja benzynowa.
- Przeczytałeś ten tekst już 20 razy i wciąż cię bawi.
- Kochasz te 60 km trasy przed sobą, mimo że jesteś tam już dziesiąty raz.
- Jadąc w błocie, wodą z bidonu najpierw myjesz kasete i przerzutkę, a sam umierasz z pragnienia.
- Twoje sny są okrągłe, trzydziestosześcioszprychowe, kabzlowane, asymetryczne i ceramiczne. Po prostu Mavic'owe.
- Z radością jedziesz rowerem do szkoły przez ulubione krzaki w czasie grudniowej zamieci, gdy "normalni" ludzie
grzecznie marzną na przystanku autobusowym.
- Leżysz na plaży z dziewczyną, skwar jak 150, nagle zaczyna się burza, ona zaprasza cię do
siebie na kawę (hehe), a ty odmawiasz, mówiąc.. 'sorry, ale ja... muszę na rower'.
- Idąc do WC bierzesz ze sobą magazyn rowerowy, a nie "Panią domu".
- Po wyjściu ze szpitala z ręka w gipsie znajdujesz w jego pobliżu nowy nieznany sklep
rowerowy i czym prędzej go odwiedzasz.
- W czasie wizyty u ortopedy pytasz, kiedy będziesz mógł jeździć, a nie kiedy będziesz zdrowy.
- Spędzasz w EMPiK-u godziny przeglądając pisma rowerowe.
- Oglądasz się nie za facetem, ale za rowerem, na którym jedzie.
- Oglądasz się nie za dziewczyną, ale za rowerem, na którym jedzie.
- Kochasz swój rower do tego stopnia, że mimo napadu na Ciebie w celach rabunkowych i
przyłożonego do szyi scyzoryka oplatasz się wkoło ramy i myślisz w duchu: "prędzej mnie
od niego odetną niż go puszczę".
- Wybuchasz śmiechem na słowa "koniec sezonu" - przecież na rowerze jeździ się cały rok.
- Mieszkasz w górach i masz rower.
- Nie odrzuca Cię smak błota między zębami.
- Każda potrawa jest dla ciebie "Dobrym Paliwem" lub "Złym Paliwem".
- Masz niezmywalny znak od łańcucha na prawej łydce.
- Czytasz 5 różnych magazynów rowerowych miesięcznie.
- Co tydzień zdobywasz 5 nowych katalogów sprzętu.
- Łydki są jedynym w pełni wykształconym mięśniem twojego ciała.
- Twoje szafy są pełne batonów energetycznych.
- Twoja lodówka jest zapchana po brzegi bidonami z Isostarem gotowymi w każdej chwili do konsumpcji.
- W twoim garażu znajdują się rowery każdej liczącej się firmy (Cannondale, Klein, Marin, Specialized i Trek).
- Rzucisz wszystko co robisz i pójdziesz pojeździć, kiedy tylko masz ku temu okazję.
- Jesteś zapisany na każdą grupą mającą coś wspólnego z rowerami.
- Nie masz czasu czytać tego wszystkiego, bo właśnie idziesz pojeździć.
- Nie jedziesz na wakacje, jeżeli nie możesz wziąć swojego roweru.
- Twój rower wisi nad twoim łóżkiem, żebyś mógł go pomacać, gdy obudzisz się w nocy.
- W niedzielę zamiast na mszę idziesz do sklepu z częściami rowerowymi - przecież to jest twoja świątynia.
- Twoimi afrodyzjakami są smar na rękach i błoto między zębami.
- Przycinasz gips na nodze tak, żeby zmieściła Ci się w nosek.
- Na pedałach sprzęgła i gazu w swoim samochodzie starasz się zamontować bloki SPD.
- Zwilża cię słowo "full-suspension".
- Na każdej lekcji fizyki myślisz, jak by tu zwiększyć skok swojego amortyzatora.
- Nie masz już siły podnieść ręki, bo na nadgarstkach wiszą kilogramy łańcuchów rowerowych.
- Uważasz, że wylewanie nowego asfaltu to zbrodnia, bo nie widać jak pracuje amor.
- Częściej pompujesz rower niż gumową lalę.
- Bez względu na to, gdzie i co masz załatwić w mieście, na twojej trasie zawsze jest sklep rowerowy.
- Wychodzisz kupić choinkę, a wracasz z nową korbą.
- Twój kot kupowałby PowerBara.
- Twoje ulubione zapachy męskie to pot i Finish Line Cross Country.
- Za stracony uważasz tydzień, w którym nie zakupiłeś co najmniej 1 kg nowego osprzętu.
- Gdy coś w rowerze nie działa, to i ty czujesz się chory.
- Nie musisz nosić ochraniaczy, bo na kolanach masz bandaże.
- Gdy prosisz, żeby sklep wystawił ci rachunek na 30% wartosci, by
powiedzieć żonie, która go znajdzie: "Wiesz, kochanie, strasznie ze mnie
zdarli ostatnio..." (autentyk!)
- Jak złapiesz gumę na zakręcie i mocno się poharatasz, to najpierw łatasz
dziurę, a dopiero potem oglądasz swoje rany.
- Po czwartym urwaniu łańcucha i zatarciu grip-shiftów myślisz: "Boże, jak
ja kocham kolarstwo górskie".
- Golisz włosy na dolnych częciach łydek, żeby się w tryby nie wkręcały.
- .... To miejsce czeka na Twoją propozycję ....
Kompilacja: Dale-Man, 12.10.1997 - w oparciu o idee
grupy znajomków ze stron Mountain Bike Review.
Wybór i tłumaczenie (do nr 63): Alfer, kwiecień 1998.
Polskie propozycje zaczynają się od numeru 64.