Inne miejscowości | Kontrybutorzy
A-Zet
pl. Legionów, róg Sądowej [przeniesiony wiosną 1998 r. z ul. Ruskiej]
AF 2/98: Sklep rowerowy istniejący już w czasach głębokiej komuny, nastawiony na tanie rowery popularne. Tu najprędzej dostanie się części do rowerów Rometu.
ADS 2/99: Prowadzony przez Grzegorza Fajkowskiego, z mojego rozeznania byłego kolarza wrocławskiego "Dolmelu". Sklep nastawiony raczej na okoliczne osiedle (sprzęt niskiej klasy, czasami zdarzy się coś bardziej ambitnego, ale nie wychodzącego ponad czeskie maszyny na Alivio), jednak - co trzeba przyznać - wszystkie maszyny poprzeglądane i podokręcane, co nieczęsto się zdarza. Widać dbałość o klienta. Wspominam o tym sklepiku głównie ze względu na solidny serwis. Jak widać po kliencie, że lubi jeździć i zna się na tym co robi, to może liczyć na pomoc nawet w ścisłym sezonie, kiedy sklep serwisuje tylko rowery własne. Przynajmniej jeśli chodzi o mnie, byłem zawsze usatysfakcjonowany.
ADS 2/99: Oferuje rowery Diamond Back, jak też szprychy DT, akcesoria i opony Ritcheya, zapowiadają rozszerzenie oferty rowerów na sezon 99. Obsługa nie najgorsza i znająca się na rzeczy (w spadku po podziale z Harfa-Harrysonem).
EK 2/98: Działo się to podczas ostatnich wakacji. Wspaniały sprzedawca od razu przywitał nas wyrazem twarzy mówiącym "o Jeeeezu znowu przyszli....". To jeszcze nic - mógł mieć zły dzień. Przyszliśmy (ja i qmpel) w złych zamiarach - mianowicie chcieliśmy kupić rower. Patrzymy, patrzymy na rowery, potem czekamy ok. 5 min. w nadziei, ze może ktoryś z nad wyraz uprzejmych sprzedawców jednak sobie o nas przypomni i nas obsłuży. Odnieśliśmy wielki sukces, gdyż na horyzoncie ukazała się obwisła sylwetka sprzedawcy-chama-obiboka, który z ogromną łaską poinformował nas na temat ceny i osprzętu. Po krótkim i opryskliwym dialogu wdał się w kłótnie z moim kolegą, ponieważ nie zgadzał sie z nim odnośnie jakichś spraw technicznych - i błąd - sprzedawca nie powinien sie kłócić z klientem. Czytajcie dalej. Ów rower, jak się okazało, miał uszkodzone siodełko - zwróciliśmy sie z pytaniem do sprzedawcy, czy może to wymienić - ten po kilkudziesięciosekundowym namyśle znudzony odpowiedział, że "taaaak, może da się coś zrobić, ale wątpię" - po 6-8 min. przyszedł i powiedział, że nie ma takiego koloru, tylko inny. Musieliśmy mu przez chwilę tłuc do łba, że może by się bardziej rozejrzał - z przeogromna łaską poszedł do magazynu. Po 5 min. bez słowa przechodzi koło nas i idzie do innego klienta. Zdezorientowani stoimy dalej i czekamy - po 10 minutach przyszła inna łachudra i przykręciła nowe siodełko. Czekamy kolejne 8-10 minut i nic. W końcu qmpel nie wytrzymał i powiedział "wy chcecie ten rower sprzedać czy nie?" - na co sprzedawca odparł "on się sprzeda...". Opadły nam ręce ze zdziwienia. Gdyby podobny rower był we Wrocławiu w jakimkolwiek innym sklepie, na pewno byśmy przenieśli się właśnie tam. W wielkich bólach udało się sfinalizować transakcję i kupić rower. Mam nadzieję, ze już nigdy, przenigdy nie bedę zmuszony sprawiać kłopotu i zawracać głowy tamtejszym sprzedawcom.
Pakowaliśmy rower do auta i qmpel nie wytrzymał i poszedł na skargę do szefa - ten przywołał sprzedawcę i przy nim qmpel jeszcze raz opowiada, co się stało. "Sprzedawca" - kłamiąc w żywe oczy - wyparł się wszystkiego. Szef widać nie przejął się zbytnio tą skargą, bo jak przywieźliśmy po 3 mies. rower do przeglądu ów sprzedawca-cham-obibok nadal tam pracował i wcale się nie zmienił. Jakby kogoś interesowało, który to był sprzedawca, to tak z wyglądu: wzrost ok. 175-180 cm, dresy, klapki na nogach, bardzo anemiczne ruchy, ból w twarzy.
TP 3/98: Kupiłem raz hamulce w "Harfie" na Ks. Witolda we Wrocławiu. W domu przy montażu okazało się, że mają pęknięte takie plastikowe osłonki. Przy próbie reklamacji koleś najpierw poinformował mnie, że na pewno sam to rozwaliłem przez nieumiejętny montaż, a potem, że właściwie wszystko jedno, czy zrobiłem to ja, czy takie sprzedali, bo jak kupiłem, to kupiłem - żadne gwarancje, rękojmie i tym podobne duperele (ciekawe, czy tak samo gadają w przypadku roweru?) - powinienem wszystko sprawdzić w sklepie. Nie ma też mowy o wymianie. Na szczęście drugi koleś (chyba szef pierwszego) dał sobie przetłumaczyć, że chyba sprzedali badziewie i wymienił hamulce (na nieco droższe, za małą dopłatą).
MA 5/98: Potwierdzam opinie Kolegów o bardzo niesympatycznej obsłudze w Harfie. Ja już tam niczego nie kupię.
PU 8/98: Tutaj już kompletnie zwątpiłem. Wszyscy sprzedawcy chyba mają dość tej pracy i najchętniej zamknęliby sklep. Z taką totalną niechęcią do klienta nie spotkałem się jeszcze nigdy w życiu! Czułem się tam (i obsługa dawała mi to też do zrozumienia) jak intruz, który wtargnął do sklepu, niszcząc sielankową atmosferę wśród sprzedawców, zajętych jakąś pasjonującą rozmową. Goście po prostu mnie olewali! Wyglądało to tak: Wchodzę i oglądam opony. Po chwili sprzedawca się pyta, czego chcę. Powiedziałem czego (konkretnie oponę), a on sobie poszedł! Więc ja dalej oglądam opony. Mówię do drugiego gościa, że chcę jedną kupić i żeby mi jakąś polecił. Wtedy on też sobie poszedł. W końcu znalazłem oponę, o którą mi chodziło. Wołam sprzedawcę. Wtedy on z miną mojego wybawiciela i największego dobroczyńcy podał mi ją, a ja zapłaciłem za nią w kasie.
Nie wiem jak było w sklepach w czasach socjalizmu (jestem trochę za młody i nie pamiętam), ale przypuszczam, że nie było o wiele gorzej. Mam nadzieję (chociaż nikłą), że goście z tego sklepu się zmienią, gdyż mają naprawdę dobre zaopatrzenie i szkoda by było, gdyby sprawa wyglądała cały czas tak, jak teraz. Na razie staram się omijać ten sklep z daleka. Życzę im, by we Wrocławiu była większa i bardziej wymagająca konkurencja - może wtedy traktowaliby klienta chociażby "normalnie", a nie jak jakiś pomiot. Podobne przejścia miało dwóch moich kolegów. Aż dziw bierze, że w zeszłym roku wszystko w tym sklepie było OK.
ADS 2/99: Oferuje rowery Wheeler, Merida, Univega (duży wybór na sklepie) oraz bardzo duży wybór obręczy Mavica i opon Michelin, jak też sporo różnych części i akcesoriów oraz ubiorów. Wszystko by było w porządku, tylko wciąż jeszcze pracuje mój numer jeden, jeśli chodzi o najniesympatyczniejszego sprzedawcę :(. Moje odczucia: Zakupy - jest w czym wybierać, a po sezonie można liczyć na przeceny, raczej niewielkie (ostatnio ok. 15-20% + dokładali liczniki Sigmy). Serwis - zero problemów na gwarancji, a udało mi się zajeździć: stery, przednią piastę i wkład suportowy (wszystkie elementy STX), przegląd w porządku, wszystko wyregulowane jak należy, do tego szybko się sprawują.
KW 4/99: Jest to typowo rodzinny biznes - prowadzi go człowiek, który naprawdę żyje rowerami, pomaga mu syn. Kupić można wszystko: od rowerów za 300 zł po budowane na zamówienie. Darmowy serwis dla stałych klientów, miła obsługa, tańsze ceny - to główne atuty sklepu. We trzech wydaliśmy tam już ponad 10000 zł i nie żałujemy ani złotówki. Polecam!
AF 2/98: Rowery Marin, Mongoose (jako dystrybutor SSC) i sporo sprzętu niskiej klasy. Firma zaczynała od handlu najtańszymi rowerami klasy popularnej. Ciągle się rozwija i od roku-dwóch oferuje już sprzęt wyższej klasy. Tutaj też największy chyba wybór narzędzi, środków smarnych i akcesoriów. Są też ubiory. Największą wadą jest brak warsztatu z prawdziwego zdarzenia. Za to ceny relatywnie niskie i można coś utargować.
PU 6/98: Chciałbym, ale nie mogę powiedzieć wiele dobrego o tym sklepie. To prawda, że mają b. dużo akcesoriów, narzędzi i różnych preparatów. Rowery są takie sobie (jedyne porządne to parę Marinów i Giantów). Niestety obsługa skutecznie odstrasza. Czasami chodzę kupić tam jakieś drobiazgi i to, że faceci z obsługi się do mnie rzucają mam w doopie. Niestety ostatnio chciałem kupić boostera. Jeździłem po całym Wrocławiu, ale największy wybór był w Robexie. Przyszedłem tam jakieś pięć minut przed osiemnastą i zacząłem oglądać boostery. Wtedy to gościu oznajmił, że "ma życie prywatne i ile to czasu mam zamiar siedzieć w ich sklepie". W tym momencie uznałem, że nie ma sensu z nim gadać i sobie poszedłem.
PU 8/98: Wygląda na to, że goście się trochę poprawili: ostatnio, jak tam byłem starali się być uprzejmi. Facet raczej nie wyglądał na zadowolonego (chyba dlatego, że musiał kogoś obsługiwać), ale przynajmniej nie wyganiał (!) mnie ze sklepu, jak to zrobił kiedyś.
JK 3/99: Sklep jest dosyć dobrze zaopatrzony, ale nie o tym chcę pisać. Chodzi mi głównie o obsługę. Sprzedaje tam dwóch młodych gości i jeden starszy. Młody nr 1 nie ma zielonego pojęcia o rowerach, co go się spytasz, woła Młodego nr 2. Młody nr 2: no tu już trochę lepiej, lecz zawsze będzie Ci próbował wcisnąć najdroższą część, jaką będzie miał w sklepie. Wiedzy o rowerach też nie posiada nadzwyczajnej, ale on chyba o tym za bardzo nie wie, uważa się za jakiegoś super nadzwyczajnego sprzedawcę rowerowego. Co do starszego pana, to on chyba sprzedaje tam tylko snowboardy. Aha... ceny są konkurencyjne w porównaniu do innych sklepów (10-20 zł).
AF 2/98: Na Traugutta biuro firmy, warsztat serwisowy w oficynie i sklep w lokalu od ulicy. Na Pereca sklep. Dobre i niezbyt drogie rowery (Mongoose, Cannondale, Anlen), głównie górskie, ale nie tylko. Nie robią trudności, gdy w wybranym modelu chce się wymienić kilka elementów np. RapidFire na GripShift, opony, siodełko czy kierownicę (z kierownicami trochę gorzej). Można próbować coś utargować z wyjściowej ceny. Niezły warsztat.
PU 6/98: W sumie sklep jest OK. Mają porządne rowery (Mongoose, Cannondale). Kupiłem tam rower i jestem zadowolony. Obsługa jest miła i zna się na rzeczy. Jedyne zastrzeżenia do serwisu: mechanik powiedział mi, żebym nie smarował amortyzatora, bo to nie jest potrzebne (RockShox Indy C). Chyba po prostu nie umiał tego zrobić.
MAR 6/98: Jakiś czas temu byłem oglądać w SSC ramę Cannondale Killer. Przyjechałem o 10.05, ale sklep był jeszcze zamknięty i otwarto go o 10.25. W międzyczasie spotkałem sprzedawcę, ale nie potrafił powiedzieć ile ta rama kosztuje, bo... nie wie jak ta rama wygląda i najpierw musi ją zobaczyć i wtedy powie mi, ile kosztuje - zgroza.
AF 2/98: Mają niezły sprzęt, ale nie mam z nimi osobistych doświadczeń. Chyba jedyny sklep we Wrocławiu, gdzie można dostać komponenty firmy Finish Line. Na Pola także serwis.
PH 3/98: [O sklepie na Bogusławskiego] Ja i kilku moich kolegów z Legnicy zaopatrujemy się w nim od kilku lat, dlatego widzimy, jaką metamorfozę przeszedł ten sklep. Teraz spokojnie można go uznać za najlepszy sklep rowerowy we Wrocławiu!!!!! Czemu tak sądzę? Ponieważ w tym sklepie można dostać praktycznie wszystko, czego się potrzebuje, od amortyzatorów Marzocchi, przez ramy GT i Sintesi. Oprócz tego można tam kupić Magurę, Rohloffa i inne produkty cooltowych firm (Park Tool, Kore i inne).
JK 3/99: Mój ulubiony sklep :) (i nie dlatego, że kupiłem tam mój rower). Sprzętu mają dużo i jest w czym wybierać. Co do obsługi, to moim zdaniem jest najlepsza we Wrocławiu (nie mówię, że super, po prostu najlepsza). Goście Ci zawsze doradzą i posiadają niemałą wiedzę o "tym i owym". Tylko ceny trochę zawyżone, ale wolę dopłacić 10 zł i mieć lepszą obsługę.
EK 2/98: Oj, wdzięczny to temat... Sklep zaopatrzony troszkę ponadprzeciętnie, nic nadzwyczajnego. Ostatnio, jak chciałem tam kupić pedał LX to nie było, chlapacza i opon też. Sklep jest całkiem przyjemny, ładnie jest wystrojony, sporo rowerów. Duży wybór odzieży - ale UWAGA! - każdego z ubrań jest po 2-3 egz., więc jak chcecie coś kupić, to zaraz po dostawie i po otwarciu, bo potem zostaną tylko rozmiary S, M i kilka XXL.
Bardzo interesująco wygląda sprawa sprzedawców. Jest ich tam 3-4, zawsze są mocno zajęci rozmową ze sobą na temat zwierząt domowych, ostatniej imprezy lub inny. Każdy temat jest dla nich ważniejszy od klienta. Po wejściu nie ma nikogo, kto byłby w stanie nas obsłużyć. Trzeba mało dyskretnie krzyknąć do sprzedawcy, on wówczas przychodzi, my pytamy, czy jest XXX, on mówi, że XXX nie ma, my pytamy, czy będzie XXX, on mówi, że nie ma, po czym bardzo szybko ucieka od nas do swoich kolegów. Niestety, nie jest w stanie nam niczego zaproponować czy doradzić, ponieważ JEST ZAJĘTY ROZMOWĄ!!!. Sprzedawcy z TREK-a nie są chamscy, to fakt - ale handlować to oni naprawdę nie potrafią. Jeśli ktoś jest zainteresowany robieniem tam zakupów, to musi sobie przygotować sznurek lub łańcuch i po wejściu upolować jednego ze sprzedawców, przywiązać go do lady i zmusić do odpowiadania na proste pytania (na nic więcej owych sprzedawców nie stać). Sklep jest dobry, sprzedawcy nie są chamami, ale też nie są zainteresowani klientem.
Przykład: przychodzę tam ostatnio, aby kupić pedał LX i 2 koszyki na bidony. Pytam o pedał - nie ma. Pytam o koszyki - przyjdź jutro (!!!) - zaznaczę tu, że sklep był świeżo po przeprowadzce i towar nie był w 100% porozkładany na półkach, większość była na zapleczu popakowana. Ja na odpowiedź powiedziałem - ja nie jestem z Wrocławia i nie będę mógł przyjechać jutro. Chwila zadumy. W końcu z wielką łaską rozwalony na krześle sprzedawca krzyknął do jakiegoś drugiego (w podobnej pozycji) - "eee idź zobacz, czy są koszyki" - tamten westchnął i krzyknął (najprawdopodobniej do praktykanta) - "idź do magazynu poszukaj". Po 5 min. przyniósł 1 koszyk. Ja mówię, że chcę jeszcze jeden. Kolejne 3 min. i mam 2. Teraz tylko zapłacić i w nogi z tego sklepu.
EK 2/98: Byłem ostatnio w Treku i o dziwo zostałem bardzo mile obsłużony, a to się ceni, chyba zmiana lokalizacji sklepu wpłynęła na kulturę obsługi klientów.
ADS 2/99: Tradycyjnie rowery Trek, niestety pomieszczenie niezbyt duże, więc i ekspozycja niezbyt ciekawa. Do rowerów trudno się dostać. Właściwie poza rowerami nie można liczyć na zbyt wiele - części jak na lekarstwo i chyba dosyć przypadkowe. Do tego ten sprzedawca :(, niby nawet miły, tylko czemu taki niekompetentny? Na każde moje konkretne pytanie otrzymywałem mocno niekonkretną odpowiedź, na dodatek wyczuwało się wyraźny brak bycia na bieżąco - no chyba, że obsługiwał mnie ktoś od nart :). Generalnie na mnie jako klienta niech raczej nie liczą.
JK 3/99: Sprzętu mało, rowerów trochę, obsługa kiepska. Jak nie krzykniesz, to nie podejdą. Trudno nawiązać jakąś rozsądną rozmowę. Sklep ten nie należy do moich ulubionych.
AF 2/98: Na Pomorskiej warsztat i coś w rodzaju sklepu, na Niedźwiedziej sklep. Tu chyba najlepiej we Wrocławiu centrują koła. W warsztacie można zlecić złożenie dowolnego roweru i dogadać się co do ceny, ale pertraktacje będą raczej długie.
MAR 6/98: Sklep mieści się na Biskupinie i jest jedynym sklepem rowerowym w tej części miasta. W ofercie dominują rowery w przedziale cenowym od 300-1200 zł, choć pojawiają się droższe. Asortyment części jest bogaty, choć brak jest komponentów klasy XTR, ale można wypatrzyc kilka rodzynków (np. zielone klocki Magury za 50 zł, albo ubrania po 115 zł za komplet spodenki + koszulka w barwach różnych teamów). Na miejscu działa serwis, chyba najtańszy w mieście (np. centrowanie koła za 12 zł). Serwis z tego co widziałem pracuje na niezłych narzędziach Park Tool i Rohloff i nie ma problemów z naprawą jakichkolwiek usterek (ostatnio gwintowałem tam suport i wymieniałem stery). Sam sklep wygląda znakomicie. Ściany zdobią wymyślne grafitti rozświetlone światłem UV, w nocy po prostu czad. Obsługa bardzo konkretna i co najważniejsze nie jest stuknięta na punkcie wszelakich nowinek technicznych, co ma miejsce w innych sklepach rowerowych w tym mieście, i zwykle idzie w parze z ogólną niewiedzą w zakresie tematów technicznych. Polecam gorąco - ja się jeszcze nie zawiodłem, mimo tego, że od trzech lat serwisuję tam rower. Staram się nie odwiedzać sklepow w centrum, wolę się trzymać ZBIKE, bo przynajmniej w górach mogę się w 100% skupić na jeździe nie zastanawiając się, czy wszystko mam podokręcane i czy moje części są właściwej jakości.
PU 8/98: Mały, a jednak porządny sklep. Co prawda mają niewiele rowerów, ale podobno dobry serwis. Obsługa miła i pomocna oraz nie pyta się, jaką kwotą dysponujesz. Ostatnio jednak nie mieli żadnych porządnych smarów, tylko polskie - bezfirmowe. Ogólnie jest OK i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.
| Copyright © 1998-1999 by Szymon "Zbooy" Madej (ysmadej@cyf-kr.edu.pl) | 30.04.99 09:56 |