UFO a komunistyczna Rosja
Lenin
nie wykluczał istnienienia inteligencji pozaziemskich.
Stalina niepokoił fenomen UFO
W czasie pobytu słynnego pisarza science-fiction Herberta
G. Wellsa w Rosji w 1920 roku przywódca rewolucji bolszewickiej Lenin tak
odpowiedział na jego pytanie o trwałość ideologii marksistowskiej w
konfrontacji z postępem technicznym:: "Wszelkie ludzkie idee
skrojone są na miarę naszej planety. Opierają się one na przesłance,
że choć potencjał techniczny będzie się rozwijał, to nigdy nie
przekroczy "ziemskiej granicy". Jeśli uda się nam stworzyć
komunikację międzyplanetarną , wszystkie nasze filozoficzne , moralne i
społeczne poglądy będą musiały zostać zrewidowane."
Jak wiemy Lenin się trochę pomylił, gdyż ustrój komunistyczny nie
doczekał kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami i upadł. Zanim do tego
jednak doszło, jego następca Stalin zainteresował się wrzawą wokół
"latających talerzy" jaka wybuchła po drugiej wojnie światowej
w Ameryce. Timothy Good wybitny, brytyjski ufolog podaję informację, że
w 1947 roku MGB, poprzedniczka KGB wsadziła słynnego specjalistę od
techniki rakietowej Sergieja Korolewa do... apartamentu hotelowego, gdzie
otrzymał cały stos zachodnich publikacji na temat latających spodków i
domniemanej katastrofy pozaziemskiego pojazdu pod Roswell. Dano mu trzy
dni na zapoznanie się z dokumentami i cały zespół tłumaczy do pomocy.
Potem zawieziono go do Stalina, aby przedstawił Wielkiemu Językoznawcy
swoją opinię na ten temat. Według Korolowa zjawiska te były realne,
choć raczej nie wyglądały na rodzaj broni jakiegoś wroga. Swoją drogą
kilka ważnych osobistości amerykańskich ( senator Richard Russel, ppłk
E.U. Hatwey, Ruben Efron, konsultant senackiej komisji sił zbrojnych )
musiało
pojechać aż do Związku Radzieckiego, aby zobaczyć UFO.
Ufolodzy dowiedzieli się o tym incydencie z odtajnionego w oparciu o
Ustawe o swobodnym dostępie do informacji raportu wywiadu. Miał on
miejsce 4 października 1955 roku na Zakaukaziu, kiedy to wspomniana trójka
Amerykanów przebywała z oficjalną wizytą w ZSRR. Z okna pociągu zauważyli
oni startujące niemal pionowo "... dwa okrągłe, niekonwencjonalne
samoloty przypominające dyski lub latające spodki. Obiekty te wznosiły
się o zmierzchu. Ich zewnętrzne części obracały się powoli w prawo ,
miały też dwa stacjonarne światła na szczycie, w pobliżu części środkowej
(...). Oba pojazdy wzniosły się stosunkowo powoli na wysokość tysiąca
ośmiuset metrów , następnie gwałtownie przyśpieszyły w locie
poziomym w kierunku północnym. Sposób lotu był taki sam podczas
wznoszenia się i fazie późniejszej - jak dysku sportowego."
Rosjanie mieli oczywiście swoich pionierów badań UFO. Byli to
autentyczni pionierzy radzieckiego Komsomołu.
Polski nestor paleoastronautyki Arnold Mostowicz w czasie wywiadu
telewizyjnego jaki z nim przeprowadziłem dla wrocławskiej telewizji
publicznej w 1995 roku powiedział, że Feliks Jurijewicz Zigel, profesor
kosmologii w Moskiewskim Instytucie Lotnictwa, laureat Orderu Lenina, z którym
utrzymywał osobiste kontakty, "poprzez prawomyślną pionierską
organizację zmobilizował tysiące młodzieży do niezupełnie prawomyślnej
sprawy zbierania w terenie informacji o przypadkach pojawienia się
niezidentyfikowanych obiektów latających." W 1967 roku wraz z
emerytowanym generałem majorem lotnictwa Porfirem Stolarowem założyli w
ramach Wszechzwiązkowego Komitetu Kosmonautyki sekcje ds. NOL-i. Trzy
tygodnie później pojawili się w moskiewskiej telewizji z informacją o
powstaniu stowarzyszenia ufologicznego i apelem o zgłaszanie informacji o
niezidentyfikowanych obiektach. Otrzymali setki listów. Władze zostały
zaskoczone takimi reakcjami społecznymi i kilkanaście dni później nie
zapraszając członków powstałej sekcji na zebranie ogłoszono jej rozwiązanie.
W lutym następnego roku w "Prawdzie" można było przeczytać
stanowisko naukowych, komunistycznych oficjeli, którzy stwierdzili między
innymi, że NOL-e były "antyradzieckim
produktem dekadenckiej kapitalistycznej propagandy wojennej"
Profesor Zigel dostał zakaz publicznego zajmowania się tą sprawą.
Dopiero po 11 latach znowu jego nazwisko pojawiło się publicznie w
kontekście UFO. Nie zmarnował jednak tego okresu ciszy wokół niego.
Bez rozgłosu, między innymi dzięki pomocy pionierów zebrał 50 tysięcy
relacji o obserwacjach UFO. Pod koniec lat siedemdziesiątych pojawia mu
się konkurencja w postaci dr Władimira Ażaży i Nikity Schnee działających
pod auspicjami jednego z oficjalnych towarzystw naukowych. Z czasem i ich
sekcje rozwiązano. W 1984 roku otwiera się w publicznym życiu naukowym
zielone światełko dla tych spraw. W Moskwie powstaje Komisja Badania
Anormalnych Zjawisk Atmosferycznych w ramach Komitetu Ochrony Środowiska.
Jego szefem został ekskosmonauta generał Paweł Popowicz. Ciekawe, że w
tym czasie amerykańskie władze nie prowadziły żadnej jawnej działalności
badawczej dotyczącej UFO. Tak więc w niedemokratycznym ustroju
komunistycznym w sprawie UFO było więcej oficjalnego zaangażowania
instytucji związanych z władzą niż miało to miejsce w demokratycznych
Stanach Zjednoczonych.
Janusz Zagórski
MATERIAŁ Z ZASOBÓW WUFON